Wednesday, May 20, 2015

Panie premierze, jak żyć?

W czasie studiów nie należałam do dziewczyn (studia humanistyczne nigdy nie przyciągały rzeszy facetów) z najbardziej wypchanymi portfelami ale dzięki temu zamiast płacenia fortun za mieszkanka z nieznanymi mi ludźmi albo płacenia za lokale gdzie nawet nie posiadałam szczelnych okien, brak ogrzewania doskwierał szczególnie zimą oraz te rachunki ciągle rosnące. Na moje szczęście albo nieszczęście trafiłam do akademika. I muszę przyznać, że spędzone w nim trzy lat nauczyły mnie życia, gotowania, wiecznego imprezowania oraz odpowiedniego stosunku do studentów.
A uwierzcie mi niektórzy przebijali niektórych ponad wszystko.
Archeolog, który chyba zabrał ze swoich wykopalisk patelnię i z buzia nad tłuszczem dzień w dzień obserwował swój czarny, spalony prawie na węgiel kotlecik. Po dwóch latach wspólnego przesiadywania w kuchni ten człowiek nawet przemówił.
Zdarzały się również persony, które traktowały uczelnie jak cóż... Sypialnię i przejściową imprezę. Niezależnie jaka pora roku, godzina... Zawsze na samym końcu korytarza spotykałam go... Siedział a raczej umierał nad papieroskiem, w wielkiej chmurze dymu.
Ciągle zastanawiałam się jak tacy ludzie żyją.
No właśnie jak żyć na studiach?
Nie masz pracy bo studiujesz dziennie, a jak masz pracę to taką że pojawiasz się w niej bardzo rzadko, nieregularnie i nawet nie wiesz jak współpracownicy mają na imię. Wydajesz miliony co miesiąc na wydrukowanie notatek - dobrze, że chociaż ściągi w telefonie są darmowe - i spędzasz 3/4 tygodnia na uczelni od rana do wieczora. Żyjesz na chlebie, pasztecie i słoikach od mamusia . Ach no tak, można nauczyć się gotować ale to raczej przepisy na winie. Bierzesz co Ci się nawinie w lodówce (nie zjadamy półek oraz lodu z zamrażarki), szorujemy do kuchni która jest w połowie korytarza i czekamy aż się zwolni kuchenka - w między czasie tracimy apetyt, szykuje się impreza, zadzwonią rodzice, że blablabla.... I tak kończysz na śmieciowym żarciu albo wcinasz bułę z pasztetem stundenckim - który ani nie leżał obok pasztetu, ani obok studenta.

Znajome?

No comments:

Post a Comment