Thursday, May 21, 2015

Taniej niż zwykle..

Czemu napisałam o wynajmie tańszym niż ten przewidziany ?
Ano dlatego, że z uwagi częstych wyjazdów weekendowych na uczelnie nauczyłam się wyszukiwać tanie oferty noclegów szczególnie dla większej grupy osób. Po co mamy płacić za małe lokum z jednym dwuosobowym łóżkiem jeśli możemy wykorzystać apartament gdzie możemy przenocować minimum 4 osoby - zależy jaki metraż i ile łóżek jest a ile można dostawić :)
Prawdę mówiąc najlepszą dla mnie opcją jako dla studentki jest lokum bed&breakfast - gdzie wyśpię się, najem się i nie zapłacę za dużo. Szukane lokali w weekend nie jest może proste, nie jest może na hop siup jednak uwierzcie mi, że przy odpowiednim przygotowaniu, przeszukaniu stron z ofertami hoteli i apartamentowców znajdziecie coś idealnego dla siebie. Ja taki przypadek miałam kiedy wybierałam sie niedawno z chłopakiem do Krakowa. Oboje miasta nie znaliśmy, nie wiedzieliśmy zbytnio jakie lokum wybrać więc posłużyłam się stronką booking.com. Tam wynalazłam odpowiadające mi lokale zarówno pod względem lokalizacji, ceny i przede wszystkim miały łazienkę w pokoju - bez czego osobiście nie wyżyłabym (a muszę Was niestety uprzedzić, że sporo lokali lub noclegowni tych tańszych oferuje noce ale płacicie taniej tylko dlatego, że łazienka jest na korytarzu i tak naprawdę za dużo prywatności to nie macie) :-)
A co do Krakowa skoro byłam to mogę się pochwalić a co... Hotel przy ul. Floriańskiej oferuje tanie noclegi - mowa oczywiście o apartamencie gdzie macie aneks kuchenny, przestronną łazienkę oraz wygodne łóżka i duże pomieszczenia :)


Gdzie przenocować?

Ciężko jest napisać uniwersalny poradnik o optymalizacji kosztów hotelowych. Jedni szukają po prostu jak najtańszego miejsca do spędzenia noclegu, inni nie wyobrażają sobie nic poniżej 5-gwiazdkowego standardu.Osobiście nie jestem fanką ani hosteli ani miejsc na uboczu gdzie mucha nie usiądzie i żadna gwiazda TV nie pojawi się bo aż żal odnawiać miejsce. Lubię hotele, szczególnie te z wyższej półki. Nie lubię (no dobra – nie mogę :)) jednak za nie za dużo płacić, przez co zawsze próbowałam znaleźć jak najlepsze okazje. Całkiem niedawno zauważyłam, że pokój w porządnym hotelu często nie musi kosztować więcej niż łóżko w wieloosobowej sali. No, dwa łóżka, bo przeważnie cena pokoju nie zależy od tego, czy nocuje w nim jedna czy dwie osoby. Pamiętajmy, że czasami można wynająć apartament, hotel lub inne lokum w wyjątkowo dobrej cenie przy okazji podziwiając świetne widoki :)

Zawsze należy sprawdzać ceny w kilku różnych miejscach. Warto korzystać z porównywarek oraz stron oferujących tańsze noclegi w wybranych terminach. Nie należy też zapominać o stronach hoteli, gdzie mogą pojawiać się zniżki, których brak na stronach pośredniczących.

Wednesday, May 20, 2015

Panie premierze, jak żyć?

W czasie studiów nie należałam do dziewczyn (studia humanistyczne nigdy nie przyciągały rzeszy facetów) z najbardziej wypchanymi portfelami ale dzięki temu zamiast płacenia fortun za mieszkanka z nieznanymi mi ludźmi albo płacenia za lokale gdzie nawet nie posiadałam szczelnych okien, brak ogrzewania doskwierał szczególnie zimą oraz te rachunki ciągle rosnące. Na moje szczęście albo nieszczęście trafiłam do akademika. I muszę przyznać, że spędzone w nim trzy lat nauczyły mnie życia, gotowania, wiecznego imprezowania oraz odpowiedniego stosunku do studentów.
A uwierzcie mi niektórzy przebijali niektórych ponad wszystko.
Archeolog, który chyba zabrał ze swoich wykopalisk patelnię i z buzia nad tłuszczem dzień w dzień obserwował swój czarny, spalony prawie na węgiel kotlecik. Po dwóch latach wspólnego przesiadywania w kuchni ten człowiek nawet przemówił.
Zdarzały się również persony, które traktowały uczelnie jak cóż... Sypialnię i przejściową imprezę. Niezależnie jaka pora roku, godzina... Zawsze na samym końcu korytarza spotykałam go... Siedział a raczej umierał nad papieroskiem, w wielkiej chmurze dymu.
Ciągle zastanawiałam się jak tacy ludzie żyją.
No właśnie jak żyć na studiach?
Nie masz pracy bo studiujesz dziennie, a jak masz pracę to taką że pojawiasz się w niej bardzo rzadko, nieregularnie i nawet nie wiesz jak współpracownicy mają na imię. Wydajesz miliony co miesiąc na wydrukowanie notatek - dobrze, że chociaż ściągi w telefonie są darmowe - i spędzasz 3/4 tygodnia na uczelni od rana do wieczora. Żyjesz na chlebie, pasztecie i słoikach od mamusia . Ach no tak, można nauczyć się gotować ale to raczej przepisy na winie. Bierzesz co Ci się nawinie w lodówce (nie zjadamy półek oraz lodu z zamrażarki), szorujemy do kuchni która jest w połowie korytarza i czekamy aż się zwolni kuchenka - w między czasie tracimy apetyt, szykuje się impreza, zadzwonią rodzice, że blablabla.... I tak kończysz na śmieciowym żarciu albo wcinasz bułę z pasztetem stundenckim - który ani nie leżał obok pasztetu, ani obok studenta.

Znajome?

Po prostu

Jestem studentką, powoli dochodzę nawet do wniosku, że wieczną. Studiuje już 6 rok - nie, nie powtarzam wielokrotnie jednego roku. Lubię chyba sprawdzać samą siebie.. do którego wieku człowiek może się bezproblemowo uczyć, zapamiętywać, zapijać i tak na nowo przez kilka semestrów. A tak na poważnie od zawsze intrygowało mnie zycie studenckie. Większość moich znajomych opowiadała mi zawsze, że to takie "zajebiste" uczucie studiować. Nie uczyć się do późna tylko na kacu wybierać się na uczelnie, po imprezie wchodzić na ustny egzamin i wychodzić z zaliczeniem na pięć. Studia dla mnie kojarzą się z wiecznymi rozjazdami, podróżami, poznawaniem nowych ludzi, nocowaniem w przedziwnych miejscach z jeszcze bardziej dziwnymi personami. :)
Pomimo wielu lat studiów sądzę, że będę w stanie zapewnić Wam ciekawą przygodę od samego początku aż po czasy obecne gdzie wcale ludzie się nie zmieni, podejście a tym bardziej warunki na uczelniach ;)